sobota, 17 listopada 2012

Dis Moi

Niedawno wstałam i zaraz lece do ortodonty.
Dziewczyny mają przyjść koło 16.00.
A i chciałabym was tak na przyszłość o coś poprosić. Jak komentujecie mi coś to proszę uzasadnijcie to w jakiś sposób. Dopiero się ucze prowadzić bloga, nie uważam się za kogoś wszechwiedzącego i umiejącego, potrzebuje pewnych wskazówek i nawet jestem wam za nie bardzo wdzięczna po warunkiem że są one poparte jakimiś przykładami lub argumentami :)
 
A tu piosenka po francusku która ostatnio często chodzi mi po głowie :
 
 

piątek, 16 listopada 2012

WEEKEND ?

A no weekend :D
Jakie plany? W sumie żadne konkretne, jutro rano o 13.00 ortodonta (btw zobaczymy co wymyśli bo czuje że moje zęby coraz bardziej się krzywią przez wychodzące ósemki). Później wpadną do mnie dziewczyny na jakąś kawe/herbate i ciasto. Będzie trzeba jeszcze ogarnąć lekcje, sprawdziany i lekture.. Dziady.
Mam o tyle dobrze że w poniedziałek jedziemy do Helu (tak - "do" Helu jako do miasta a nie "na" Hel jako półwysep) z projektu Comeniusa na cały dzień, zbiórka w Gdyni gł. o 6.40 a powrót do domu koło 17.00 masakra... Natomiast w czwartek są próbne matury mojej szkole także również mam wolne od zajęć.
Nigdy wcześniej nie przypuszczałam że prowadzenie bloga może być takie fajne. W sumie to koleżanka zainspirowała mnie jej blogiem, więc postanowiłam stworzyć swój własny i jak narazie jest to dla mnie super zabawa, dzięki Olga :)
Na początku ciężko mi szło bo generalnie nie lubie jak ludzie wiedzą o mnie za dużo, nawet ci bliscy a co dopiero obcy albo którzy hmm.. nie za bardzo za mną przepadają :D
 
A tutaj kilka zdjęć z przed roku z zeszłej jesieni w parku Oliwskim z Olką. Dużo się zmieniło od tamtego czasu..
 



 

 





 



 



 
 
Widać jakieś zmiany? ;>
 


Nieogarnięty rozum...

Na wstępie tego postu chciałbym powiedzieć że zapewne dla was to nie będzie jeden z najciekawszych których dotychczas dodałam. Nawet nie nakłaniam was do przeczytania jego. Nie pisze tego żeby szybko, łatwo i przyjemnie się przeczytało bez skłaniania do jakichkolwiek refleksji i zastanowienia się nad sobą i resztą świata.
Co mnie naszło? Szczerze to sama nie wiem. Wczoraj nie mogłam zasnąć spokojnie przez ciagle narastające myśli i nasuwające się pytania pozostające wciąż bez jednoznacznej, racjonalnej odpowiedzi.
Często chcemy być dobrymi ludźmi lub co gorsza uważamy sie za nich w pełni. Czemu co gorsza? Bo tak naprawdę nigdy nie będziemy doskonale dobrzy dla wszystkich. Możemy się jedynie starać i być coraz bliżej ideału, jednakże nigdy nie osiągniemy maksimum. Co nie oznaczy że nie ma ludzi dobrych, nie ma w pełni dobrych. O tym mówił już sam Platon który podzielił świat na dwie części. Jeden z nich to świat materialny, w którym nie ma nic trwałego, a drugi to świat idei, w którym bytują stałe, niezmienne "idee". Wszystko to, co stanowi ten pierwszy świat, jest wzorem świata drugiego, a więc idealnego. Cokolwiek robimy dążymy do tego by miało np. idealny kształt, by było jak najbardziej sprawidliwe. A więc nasuwa się pytanie czy warto w ogóle się starać? Skoro i tak nigdy nie osiągniemy tego do czego stale zmierzmy. Otóż tak, warto. Mimo że nie osiągnie się stanu doskonałego, nie warto rezygnować z prób (nic co ludzkie nie jest idealne). Po drodze do osiągania naszego celu będzimy się potykać miliony albo nawet setki razy ale z każdym nowym krokiem tych potknięć będzie coraz to mniejsza liczba.
Inną kwestią jest to że ludzie często nie są dla nas tacy jakcy byśmy oczekiwali żeby byli albo tacy jacy my jesteśmy dla nich. Często oszukują, kłamią, ranią, krzywdzą itd... A więc kolejne pytani się nasuwa. Mianowicie czy MY mamy być dla nich tacy jacy oni są dla nas, czy mamy odpłacać im tym samym a jeśli mamy być lepsi, to czemu i dla kogo. Człowiek często sobie tak myśli "dla kogo mam być taki... jeśli ta osoba wciąż jest dla mnie taka i taka..." Otóż tak mamy być lepsi! Pomimo wszystko kolokwialnie mówiąc nie zniżajmy się do ich poziomu. Pokażmy im że można być lepszym, że oni też mogą być lepsi dla kogoś kto ich rani lub cokolwiek innego. Pokusa.. tak wiem jakże jest słodka, jest niczym pyszne, ładnie pachnące toksyczne ciasteczko czekające specjalnie na nas. Lecz co tak naprawdę nam da skuszenie się pokusie? Oprócz satysfakcji że komuś dogryźliśmy raniąc go tym samym i poczucia naszej przewagi nad nim w danej chwili. Czy naprawdę krzywda drugiej osoby tak nas bawi? W większości przypadków niestety tak. Zastanówmy zanim coś powiemy lub zrobimy. Może to nanieś piętno na reszte czyjegoś, a nawet naszgo życia.
Wydaje się to wszystko banalnie proste i zrozumiałe, lecz ile tak naprade z nas tak postępuje? Chodzi mi tu o tą racjonalną postawe. Wydaje mi się że podporządkowaniem własnym potrzebom i dobremu samopoczuciu ciągle jest silniejsze.

Tak na koniec tak jak już mówiłam nie zachęcam was nawet do przeczytania, pisze to by wyrzucić z siebie zalegające myśli a także dla osób które chcą robić coś w tym kierunku jak ja a nie tylko przysłuchiwać i przyglądać się biernie. Zrobicie jak uważacie lecz wydaje mi się że czasem należy zwolnić i zastanowić się nad niektórymi istotnymi sprawami które wydają się z pozoru oczywiste. Dzięki wszystkim nam świat może stać się lepszy :)
 
Siła tkwi w nas!

czwartek, 15 listopada 2012

:)

Czuje wczorajsze bieganie! Mam lekkie zakwasy ale da sie przeżyć ;) Lubie to uczucie, wkońcu czuje że żyje!

Kiedy idziemy następnym razem biegać? ;> Myśle że piątek albo sobota, w zależności kiedy będe miała zajecia i jak będe się czuła... bo we wtorki i czwartki mam angielski..

Teraz siedze w domu (chyba doprawiło mnie to wczorajsze bieganie, źle się ubrałam i troche mnie przewiało) i słucham radio reggae. Od kilku dni mam jazde na reggae ;D

Kiedy trochę lepiej się poczuje poprzymierzam wszystkie ciuszki od Jasi hihihi ;D

See ya ;*


"Chodź, pokażę Ci miejsce gdzie wszystko jest proste. Gdzie jak sen, mija dzień, gdzie obudzi nas słońce.."

Kudee.. chciałbym kiedyś mieszkać w takim miejscu.. jak narazie czekamy do wakacji.. ;)

środa, 14 listopada 2012

Paczka

Moja kochana paczuszka wreszcie dotarła do mnie ;D było z nią dużo zamieszania ale wkońcu dojechała do Gdańska ;D
Jasiu moja kochana chciałabym ci bardzo podziękować za wszystkie rzeczy które mi wysłałaś i powiedzieć że wszystkie z nich bardzo mi się podobają, jesteś najlepszą babacią na świecie! Kocham Cię!  ( na bank Jasia czyta mojego bloga) ;D

A oto kilka fotek rzeczy które znajdowały sie w owej paczce ( nie zrobiłam zdjęcia każdej rzeczy z osobna bo byłoby tego dużo, dużo za dużo), wybrałam rzeczy które najbardziej mi przypadły do gusty.


Adres Jasi ;)




 Moje boyfriend'y


 
 GAP firma której obecnie nie ma w Polsce

 O i jest mój ukochany sweterek który chyba najbardziej spodobał mi się ze wszystkich rzeczy <3
 
 Buty typu emu, firmy Bearpaw, nie widziałam jej jeszcze w polsce. Wnętrze butów wyłożone jest owczą wełną.





A i oto moja kurtka którą zakupiłam wczoraj przed angielskim w H&M. To był taki spontan weszłam do sklepu, patrze o kurki przymierzam i myśle hmm chyba mam troche więcej kasy, sprawdziłam miałam (niestety). A chciałam zacząć oszczędzać, widać ze mną to sie nie da. Powinno się mnie odizolować od sklepów.

Running back !

Dzisiaj po około miesięcznej przerwie znów wróciłam do biegania :) Poszłam biegać zaraz po szkole, chciałam już olać ale nie dałam sie i pobiegłam aż na plaże. Zatrzymałam się na chwile nad morzem, było niesamowicie, szczególnie że było niewiele ludzi. To był dobry czas do refleksji. Wróciłam po godzinie i zrobiłam obiad.
Na dworzu coraz zimniej sie robi ale dam rade, pokonam warunki atmosferyczne i będe biegać! ;)

Ponoć dzisiaj około 10.00 ma przyjść paczka ze Stanów od babci i tam ciuszki, moje ukochane butki i jakieś pierdółki dla mnie hihi :D Nie moge sie doczekać ;D

Dobra lece się uczyć ( taaa zobaczymy ile z tego rzeczywiście wyjdzie). Jutro czeka mnie sprawdzian z chemi na który nie bardzo rozumiem tematy i kartkówka z franca. Kurde jeszcze ta piosneka po francusku... grrr.

Ps. Zaliczyłam z histori ciężki sprawdzian do którego się nie uczyłam, a niektórzy ludzie którzy się uczyli nie zaliczyli. JESTEM GENIUSZEM ! xdd (tsaa jasne chciałby się).

 
"Wytrzymałość można szybko stracić jeśli przestanie się pracować nad jej utrzymaniem."

wtorek, 13 listopada 2012

Memories

Hmm.. co by tu napisać nie moge zebrać myśli...
Zarazem mam wam tak dużo do powiedzenia i nie wiem jak napisać by nie było za długo i zbyt nudząco.
Właśnie wróciłam z dodatkowego angielskiego, uwielbiam lekcje z Roksaną <3 takiego nauczyciela to chyba jeszcze nigdy w życiu nie poznałam, naprawde potrafi bardzo zachęcić do nauki tego języka.

Jeśli już mowa o językach to dzisiaj była pierwsza lekcja francuskiego z Natalią ( po dwóch miesiącach pobytu w szkole we Francji). Boże TO JEST KURWA NIESAMOWITE!!! FUCK! 2 MIESIĄCE! Tak sory za moją ekscytacje nie na miejscu no ale jak tu sie nie ekscytować jak po dwóch miesiącach Natalia normalnie gadałą z nauczycielką po francusku! A przed wyjazdem mówiła tak jak każdy.. no cóż wniosek jest jeden jak wróci Mikołaj z Zuzią po 4 miesiącach to nas staranują po prostu. Też myślałam nad tym wyjazdem do Angres do szkoły francuskiej (jedzie jeszcze dużo osob z mojej klasy) no ale przerażają mnie późniejsze zaległości, pisanie egzaminow komisyjnych w polskiej szkole. Nie pozostaje nic innego jak narazie do wakacji sie uczyć.. Natalia jak narazie jest dla mnie bardzo dużą motywacją do jakiegokolwiek działania.

Coraz częściej zastanawiam sie nad wyjazdem za granice do pracy, szkoły lub bardziej na stałe. Nie tylko ze względu na nauke języka ale też na to że coraz bardzije wydaje mi sie że nie pasuje tutaj. Do tego kraju, atmosfery.. ale nie będe dzisiaj o tym pisać, może kiedyś indziej ;)
Rozmawiałam dzisiaj z tatą o wyjeździe do US, on też mówił że by chciał zebym pojechała chociaż na te 2 miesiace wakacji do babci. Trzeba będzie szukać biletów ;D
Babcia ostanio mówiła że też by chciałą żebyśmy przyjechali do niej (razem z Łukaszem) może na Wielkanoc, ale ciii to nasz "secret" jak to ona mówi ;D

Mam nadzieję że was nie zanudziłam aż tak bardzo ;> a teraz kilka zdjęć z USA sprzed 3 lat ;D

A taki tam Staner (po polsku moja babcia nazwała Stara), pierwszej nocy przyszła spać ze mną do łóżka a sama ledwo dla siebie miałam miejsce. Kocham słodziaka po prostu <3
Ika zapakowana jedzie z nami na podbój USA ;D


Nasze zapasy, Coca-Cola chery i Vanilla <3 (szkoda że nie ma w pl)
stół przygotowany przez Chrisa
 cheesecake, najlepszy na świecie mmm ;D
 
mega słodkie muffinki, nawet jak dla mnie :)
kort tennisowy na Florydzie i Łukasz





Time Square
 
Ps. Następnym razem wstawie jeszcze troche fotke z pobytu na Florydzie m.in. w Universal, Disney i Nasa. Te nie są jakieś szczególne ale dziś nie mam za dużo czasu a mam wene więc postanowiłam to wykorzystać i wybierałam na szybkiego :)