piątek, 16 listopada 2012

Nieogarnięty rozum...

Na wstępie tego postu chciałbym powiedzieć że zapewne dla was to nie będzie jeden z najciekawszych których dotychczas dodałam. Nawet nie nakłaniam was do przeczytania jego. Nie pisze tego żeby szybko, łatwo i przyjemnie się przeczytało bez skłaniania do jakichkolwiek refleksji i zastanowienia się nad sobą i resztą świata.
Co mnie naszło? Szczerze to sama nie wiem. Wczoraj nie mogłam zasnąć spokojnie przez ciagle narastające myśli i nasuwające się pytania pozostające wciąż bez jednoznacznej, racjonalnej odpowiedzi.
Często chcemy być dobrymi ludźmi lub co gorsza uważamy sie za nich w pełni. Czemu co gorsza? Bo tak naprawdę nigdy nie będziemy doskonale dobrzy dla wszystkich. Możemy się jedynie starać i być coraz bliżej ideału, jednakże nigdy nie osiągniemy maksimum. Co nie oznaczy że nie ma ludzi dobrych, nie ma w pełni dobrych. O tym mówił już sam Platon który podzielił świat na dwie części. Jeden z nich to świat materialny, w którym nie ma nic trwałego, a drugi to świat idei, w którym bytują stałe, niezmienne "idee". Wszystko to, co stanowi ten pierwszy świat, jest wzorem świata drugiego, a więc idealnego. Cokolwiek robimy dążymy do tego by miało np. idealny kształt, by było jak najbardziej sprawidliwe. A więc nasuwa się pytanie czy warto w ogóle się starać? Skoro i tak nigdy nie osiągniemy tego do czego stale zmierzmy. Otóż tak, warto. Mimo że nie osiągnie się stanu doskonałego, nie warto rezygnować z prób (nic co ludzkie nie jest idealne). Po drodze do osiągania naszego celu będzimy się potykać miliony albo nawet setki razy ale z każdym nowym krokiem tych potknięć będzie coraz to mniejsza liczba.
Inną kwestią jest to że ludzie często nie są dla nas tacy jakcy byśmy oczekiwali żeby byli albo tacy jacy my jesteśmy dla nich. Często oszukują, kłamią, ranią, krzywdzą itd... A więc kolejne pytani się nasuwa. Mianowicie czy MY mamy być dla nich tacy jacy oni są dla nas, czy mamy odpłacać im tym samym a jeśli mamy być lepsi, to czemu i dla kogo. Człowiek często sobie tak myśli "dla kogo mam być taki... jeśli ta osoba wciąż jest dla mnie taka i taka..." Otóż tak mamy być lepsi! Pomimo wszystko kolokwialnie mówiąc nie zniżajmy się do ich poziomu. Pokażmy im że można być lepszym, że oni też mogą być lepsi dla kogoś kto ich rani lub cokolwiek innego. Pokusa.. tak wiem jakże jest słodka, jest niczym pyszne, ładnie pachnące toksyczne ciasteczko czekające specjalnie na nas. Lecz co tak naprawdę nam da skuszenie się pokusie? Oprócz satysfakcji że komuś dogryźliśmy raniąc go tym samym i poczucia naszej przewagi nad nim w danej chwili. Czy naprawdę krzywda drugiej osoby tak nas bawi? W większości przypadków niestety tak. Zastanówmy zanim coś powiemy lub zrobimy. Może to nanieś piętno na reszte czyjegoś, a nawet naszgo życia.
Wydaje się to wszystko banalnie proste i zrozumiałe, lecz ile tak naprade z nas tak postępuje? Chodzi mi tu o tą racjonalną postawe. Wydaje mi się że podporządkowaniem własnym potrzebom i dobremu samopoczuciu ciągle jest silniejsze.

Tak na koniec tak jak już mówiłam nie zachęcam was nawet do przeczytania, pisze to by wyrzucić z siebie zalegające myśli a także dla osób które chcą robić coś w tym kierunku jak ja a nie tylko przysłuchiwać i przyglądać się biernie. Zrobicie jak uważacie lecz wydaje mi się że czasem należy zwolnić i zastanowić się nad niektórymi istotnymi sprawami które wydają się z pozoru oczywiste. Dzięki wszystkim nam świat może stać się lepszy :)
 
Siła tkwi w nas!

1 komentarz: