Od niedawna coraz to częściej zastanawiam się nad zmianą koloru. Jakiś rudy albo jakaś dzika czerwień :D Coś szalonego! Z jednej strony nie chce ich niszczyć, bo i tak są już dość zniszczone - wypadają garściami od ostatniego farbowania. Szczerze to nie wiem czy to jest bezpośrednią przyczyną bo po samym farbowaniu nie miałam takiej lawiny wypadających włosów która nastąpiła dopiero po kilku miesiącach. Może to być również wpływ zmian pór roku - z lata na jesień.
Ciągle dlatego nie jestem w 100 % przekonana do zmiany kolor. A z drugiej strony boje się że jak farba się zmyje prawie całkowicie to znów bd miała ten wstrętny nie wiadomo jaki brąz..
A co wy o tym myślicie? Znacie może jakieś dobre, w miarę nieniszczące sposoby koloryzacji?
Dzisiaj olejowałam włosy, a jutro może zrobię maskę z gliceryny, olejku rycynowego i jajek.. choć nie wiem czy to nie będzie za dużo jak na dwa dni.. Zobaczymy najwyżej zrobię ją kiedy indziej ;)
A tu parę inspiracji:
Chciałbym żeby kiedyś mi coś takiego podobnego zrobił, albo o ile się uda sama spróbować
A tutaj filmik w którym pokazane jest jak zrobić upięcie z kokardką
Na dniach mam nadzieję że spróbuje ;)




